ODRODZENIE - muzyka relaksacyjna

Idź do spisu treści

Menu główne

ODRODZENIE

AFIRMACJE


Odrodzenie swiadomosci
Teksty dla duszy

Czasami w życiu przychodzi sama refleksja - co dalej, jaki jest sens, czy warto?... itp... Stres, depresje oraz olbrzymie tempo życia nie ułatwiają nam odnalezienie tych najcenniejszych wartości... A czy wiesz, że są one w Tobie?


Pewnego dnia przybył do mnie Anioł.

W swych dłoniach trzymał "zawiniątko”.

W milczeniu, z kamienną twarzą podał mi je…

Gdy rozchyliłem szal ujrzałem zmasakrowaną twarz dziecka….

Dziecka, które jeszcze żyło i..

patrzyło na mnie maleńkimi, świecącymi oczkami – nawet nie płakało…

W tym momencie nieokreślony ból przeszył moje serce…

moją duszę…

mój umysł…

Krzyk rozdarł wszechświat – całkiem w milczeniu!

Bez słowa…

Kim jesteś?...

Boże!

Jak takie „coś” może żyć?...

Bóg uśmiechnął się i rzekł:

- Spójrz uważniej! To przecież Ty.

W ułamku sekundy całe życie przemknęło mi przed oczami…

Przytuliwszy do piersi DZIECKO chciałem zniknąć, umrzeć, przestać istnieć….

- chciałem nie czuć….

Może to sporo czasu, może sekunda lub dwie – jakie to ma znaczenie,

gdy określić się nie da czegoś, co jest sensem, miłością podobno a co nią nie jest….

- Bo jest! – powiedział Bóg – Życie jest sensem! Miłością! A Ty JESTEŚ - tym dzieckiem jesteś Ty – Ty, który jesteś owocem mojej MIŁOŚCI… Zrodziłem ciebie z najgłębszych otchłani mego serca! Ukochałem ponad wszystko – ukochałem ponad siebie, choć jestem Bogiem… teraz oddaję ci siebie, abyś ujrzał, co zrobiłeś….

Pojawiła się ciemność. Pojawiła się nicość, obojętność… chłód… Ale moje serce wciąż biło!!!

- Przebacz!… - przenikliwy szept przeszywał mi wnętrze… dlaczego ja?... – bo tylko ty możesz to uczynić – przebaczyć sobie… - uśmiechnął się Bóg

Otworzyłem oczy i….

Dziecko nadal patrzyło na mnie całkiem zdrowiutkie i uśmiechnięte!

Wyciągnęło do mnie rączki i tak mocno wtuliło się we mnie…

- już dobrze… dobrze… - tylko to potrafiłem powiedzieć…

- Popatrz na Dziecko – powiedział Bóg - to Ja Jestem – Jestem Tobą a Ty jesteś mną! I nie ma takiej rzeczy na świecie, której bym dla ciebie nie zrobił! Pozwól mi tylko być i … kochać…

Słowa Boga były moimi słowami – moje słowa były Jego…

Cudowna Światłość i przyjemne ciepło przeniknęły przeze mnie.

Tak oto urodziłem się po raz kolejny!

Odrodziło się moje serce – moja dusza…

Cudowny jesteś Boże! – uśmiechnąłem się w uczuciu szczęścia i ulgi…

Gdziekolwiek będę szedł i cokolwiek robił proszę Cię, nie pozwól mi, by choć jedna łza spłynęła po policzku mego dziecka!...

- Wiesz – wyszeptał Bóg – wystarczy tylko abyś kochał siebie , kochał siebie takiego jakim jesteś. Nic więcej. To jedyna droga, jaką możesz do mnie dotrzeć, bo tak naprawdę Ja wciąż byłem, jestem i … będę w tobie aż do skończenia, które nigdy nie nastąpi! Tak długo, aż będziesz czuł w najmniejszej cząstce swego jestestwa – swojej duszy - MOJĄ MIŁOŚĆ! A gdy zapomnisz o tym, mój Anioł znowu przyniesie ci dziecko - przyniesie ci ciebie samego, abyś mógł się ponownie odrodzić…. I tak wciąż – wciąż od nowa - kocham cię…. Bo JA JESTEM tobą a ty MNĄ – to jest MOJA WOLA…
Część druga...

W gwiezdnych przestrzeniach codziennej szarości znów spotkałem Anioła.
Trzymał "zawiniątko" na rękach i patrzył spokojnie na mnie.
Bałem się podejść. Zobaczyć po raz kolejny "okaleczone dziecko".
Bałem się kolejnych "narodzin"…
Myślałem w ślepej mądrości, że już go nigdy nie spotkam. Smutek, żal, tęsknota i wiele pytań bez odpowiedzi.
Spojrzałem w lustro i… w głębi duszy dostrzegłem tego samego Anioła.
Milczeniem przeszłości, rodzinną pamiątką, decyzjami tylko ludzkimi wciąż chciałem przynosić "dziecko" by odrodziło się na nowo. Sam je sobie przynosiłem będąc Aniołem i… nie wiedziałem o tym…
Tak naprawdę nie miałem pojęcia, że Bogiem Światła Czystej Miłości jest zwyczajne serce - ludzkie, moje serce. Cokolwiek czułem, myślałem czy działałem rodziło się Światłem i Miłością!
Skąd więc ból, tęsknota, cierpienie?..
Bóg spojrzał na mnie z życzliwym uśmiechem i rzekł:
- Twoim przeznaczeniem jest dokładnie to, co chcesz aby nim było. Nie ma nic co musisz robić czy powinieneś… - jego pełne miłości a zarazem tak bardzo ludzkie oczy otulały mą duszę a On szeptał:
- Tak naprawdę Twoją misją i przeznaczeniem jest to abyś zwyczajnie i po prostu był szczęśliwy. Cokolwiek czujesz i jakkolwiek to sobie wyobrażasz, czy rozumiesz. Ogranicza Cię tylko Twój umysł…
Zobaczyłem, że jestem małym, kilkuletnim dzieckiem. Bóg podał mi rękę i poszliśmy na spacer. W miarę upływu czasu spostrzegłem, że to ja prowadzę kilkuletnie dziecko za rękę. Szliśmy w milczeniu. Na skraju lasu wyłoniła się cudownie piękna przestrzeń z niemal bajkowym widokiem wschodzącego słońca. Stanęliśmy zauroczeni i czas też się zatrzymał.
W tej sekundzie milczenia doświadczyłem wieczności, za którą nadeszła moc tworzenia… A tą mocą jest świadomość jaka budzi się każdego dnia najzwyklejszym wschodem słońca, kroplą deszczu czy podmuchem wiatru. Budzi się zwyczajnym uśmiechem i iskrą spojrzenia w życzliwości własnego istnienia…
- To właśnie jest Światło Miłości - wyszeptał Bóg…

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego